Od czasu do czasu pojawia się pytanie, które budzi emocje, ciekawość i niepewność: „Co byłoby trudniejsze – utrata wzroku czy słuchu?”. Jedni odpowiadają odruchowo, że nie wyobrażają sobie życia bez obrazu świata. Inni mówią, że cisza byłaby dla nich nie do zniesienia. Ale czy w ogóle można takie doświadczenia porównywać?
To pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Bo za każdym „ślepy” i „głuchy” stoi człowiek – z własnym charakterem, historią, relacjami, marzeniami i sposobem przeżywania świata.
Osoby niewidome często podkreślają, że utrata wzroku nie oznacza utraty życia. To raczej konieczność nauczenia się świata na nowo – poprzez dźwięki, dotyk, zapachy, przestrzeń i ludzi. Wielu z nich prowadzi aktywne życie zawodowe, podróżuje, tworzy muzykę, pracuje społecznie, uprawia sport. Wbrew stereotypom ciemność nie musi oznaczać samotności ani bezradności.
Z kolei osoby niesłyszące bardzo często mówią o ogromnym znaczeniu komunikacji. Brak słuchu może utrudniać spontaniczne rozmowy, kontakt z otoczeniem czy uczestnictwo w świecie pełnym dźwięków i szybkiej wymiany informacji. Jednocześnie społeczność Głuchych stworzyła własną kulturę, język migowy, środowisko i sposób budowania relacji. Dla wielu osób głuchota nie jest „brakiem”, lecz po prostu innym sposobem funkcjonowania.
Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, gdy społeczeństwo nie jest przygotowane na różnorodność. Nie wtedy, gdy ktoś nie widzi albo nie słyszy, ale wtedy, gdy napotyka bariery: niedostępne urzędy, brak napisów, źle zaprojektowaną przestrzeń, stereotypy czy zwykły brak cierpliwości i empatii.
Może więc lepsze pytanie brzmi nie: „co gorsze?”, ale „jak sprawić, by każdy człowiek mógł żyć godnie i samodzielnie?”. Bo żadna niepełnosprawność nie odbiera człowieczeństwa, talentów, poczucia humoru czy prawa do szczęścia.
Warto też pamiętać, że osoby niewidome i niesłyszące bardzo często nie lubią, gdy ich życie sprowadza się do rankingu cierpienia. Nie są „biedniejsze” od innych ludzi. Po prostu funkcjonują inaczej. Czasem potrzebują wsparcia, czasem technologii, czasem odrobiny zrozumienia. Ale przede wszystkim – normalnego traktowania.
Świat odbieramy różnymi zmysłami. Jedni bardziej słuchają, inni bardziej patrzą. Jednak najważniejsze rzeczy i tak dzieją się gdzieś głębiej: w relacjach, emocjach, doświadczeniach i sposobie patrzenia na drugiego człowieka.
I może właśnie dlatego odpowiedź na pytanie „lepiej być ślepym czy głuchym?” powinna brzmieć: najlepiej nie oceniać życia drugiego człowieka przez pryzmat tego, czego mu brakuje, lecz dostrzegać to, co potrafi, czuje i wnosi do świata.